Nietypowo. Niepokojąco. O rzeczach ostatecznych, które nasza świadomość zwykle wypiera i nie dopuszcza do głosu opowiadał projekt Łaźni Nowej - DeathFest.
Pełen tajemniczości i artystycznych eksperymentów projekt rozpoczął się we wtorek 26 stycznia od wystawienia "Małej Molinezji", spektaklu w reżyserii Pawła Kamzy napisanego na podstawie zbioru reportaży Renaty Radłowskiej "Nowohucka Telenowela". Jednak festiwal miał na celu rozszerzenie spojrzenia na tematykę śmierci. Stąd też w programie znalazły się prawie wszystkie formy sztuki, od teatru, poprzez koncerty muzyczne, aż po improwizowane recytacje. Warto było zobaczyć też instalację wideo "Aromaty życia i śmierci". Przez cały czas trwania festiwalu można było zobaczyć bardzo osobiste filmy Zbigniewa Libery i Konrada Pustoły, którzy przedstawiają w nich łamiące wszelkie tabu materiały z własnego życia.
Organizatorzy zdają sobie sprawę, że podnoszenie tematyki śmierci w czasie karnawału i w tak zdecydowany sposób może być uznane za prowokację.
-Ona jest. Jest na półce z książkami, w muzeach i galeriach, w literaturze, w muzyce, w kinie i w teatrze. Mówi się o niej rzadko, często szeptem, czasem krzyczy. Ze strachu, ze złości, ze smutku. Często towarzyszy jej patos, niekiedy ironia, szczerość i prostota. Jak o niej rozmawiać? Oswoić? Wyśmiać? Pogodzić się z nią? Jest TABU. Nie lubimy Tabu - tak do przeżywania i próby rozwiązania problemu śmierci wzywa koordynator festiwalu DEATHROOM. ŚMIERĆFEST, Marcin Liber.
Więcej na temat programu DEATHROOM można znaleźć na stronie internetowej www.laznianowa.pl.